Obserwatorzy

poniedziałek, 23 lipca 2012

Rimmel, Glam'Eyes! Maskara Day 2 Night


Rimmel wie, że każda kobieta ma wiele twarzy. Za dnia pełna uroku i subtelnie czarująca - wieczorem niepostrzeżenie zmienia się w zmysłową kusicielkę, która w szaloną imprezową noc potrafi ujawnić swe drapieżne i seksowne oblicze. Z maskarą Day 2 Night - zmieniaj się, kiedy chcesz i wyraź to swoim makijażem! Dzięki podwójnej nakrętce 2 w 1 z dużą, gęstą szczoteczką możesz perfekcyjnie wydłużyć i dodatkowo spektakularnie pogrubić rzęsy.

Używam tego tuszu do rzęs już kilka miesięcy. Na szczęście właściwie jest na wykończeniu... Pomyślicie, że skoro tak intensywnie go używam to pewnie jest fajny... Niestety. Tusz jest bardzo średni i męczyłam się z nim. Ale z racji oszczędności postanowiłam go nie wyrzucać, tylko zużyć.


Pokażę Wam najpierw efekty na moich rzęsach...

Krok pierwszy, czyli górna nakrętka w kolorze czarnym, która ma dawać naturalny efekt wydłużonych i idealnie rozdzielonych rzęs.

No niestety, już pierwszy krok przynosi spore rozczarowanie. Rzęsy są tak naturalne, że praktycznie nie widać tego, że były pomalowane ;-) Dodatkowo mam zastrzeżenia co do samego koloru tuszu. Do prawdziwej i intensywnej czerni bardzo mu daleko... Wydłużanie też raczej bardzo znikome...


Krok drugi, czyli dolna nakrętka w kolorze różowym, która ma dawać efekt glamour idealny na wieczór - rzęsy wydłużone, pogrubione i rozdzielone.

I znowu pudło... Jedyne co zauważam, to intensywniejszy kolor czerni oraz mocniejsze podkreślenie rzęs. Wiąże się to niestety ze sklejaniem. Nadal brak super pogrubienia i wydłużenia.


Podsumowując...

Tusz jest bardzo średni. Wina leży przede wszystkim w dość rzadkiej i mokrej konsystencji tuszu, który niemiłosiernie oblepia szczoteczkę i pełno na niej grudek. Żeby się pomalować bez ubrudzenia trzeba najpierw dobrze oczyścić szczoteczkę z nadmiaru tuszu. Nie podoba mi się to, bo zajmuje to sporo czasu i przy okazji można się łatwo pobrudzić... Na plus mogę zaliczyć jedynie fakt, że tusz się nie osypuje, nie kruszy, ani nie rozmazuje. Ja jednak lubię mocno podkreślone rzęsy, które są dobrze pogrubione. Tutaj niestety zamiast pogrubiania mamy efekt sklejania. Niestety, nie polecam...

Na koniec jeszcze pokażę Wam sam mechanizm szczoteczki. W sumie jest to zaskakujące, że teoretycznie jedna i ta sama szczoteczka, dzięki prostemu trikowi skrócenia części szczoteczki zyskuje nowy wymiar i daje inny efekt. Dodam, że stosowałam ten tusz w różnych kombinacjach, jeśli chodzi o kolejność i nie zmienia to właściwie niczego. Efekt końcowy praktycznie zawsze jest taki sam, czyli niesatysfakcjonujący... Zapowiadało się fajnie, ale Rimmel tym razem rozczarował...


A żeby nie było, że psioczę i oczekuję cudów, to dla przypomnienia pokażę Wam efekt po moim ulubionym tuszu Essence, I ♥ Extreme - KLIK


49 komentarzy:

  1. Kiepściutko. Mam ten tusz od Ciebie, ale na razie kończę Lovely... Lubię delikatne podkreślenie, ale to nawet jak dla mnie jest zbyt delikatne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na Twoich rzęsach sprawdzi się lepiej :-)

      Usuń
  2. Faktycznie efekt marny... No i w ogóle nie umywa się do tego z Essence. Lubię mocno podkreślone rzęsy. Tusz Rimmel kusił mnie swego czasu, ale po tym co przeczytałam cieszę się, że go jednak nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusi teraz ten tusz z Sephory co u Ciebie daje takie super efekty :)

      Usuń
  3. przy pierwszej warstwie byłam przekonana, że pokazujesz rzęsy bez tuszu :P rzeczywiście "I love Extreme" daje o wiele lepszy efekt :]

    OdpowiedzUsuń
  4. Dość kiepski efekt jak na mój gust, ale od początku ten tusz jakoś mi nie podszedł... To chyba kwestia tej szczoteczki.

    OdpowiedzUsuń
  5. no popatrz, wczoraj mi ją mama zachwalała i miałam właśnie szukać recenzji. to teraz już nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. recenzowałam go też jakiś czas temu
    używam już spory czas,
    czasami faktycznie skleja mi rzęsy ale to wtedy, gdy próbuję nałożyć drugą warstwę
    mimo, że już jedna ładny efekt daje.. (zawsze używam tej końcówki 'night').

    mam jeszcze jeden w zapasie, ale już 3ciej sztuki nie będę chciała :)
    choć uważam, że nie jest zły - nie kruszy się, nie odbija na brwiach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie kruszy się i ogólnie jest bezproblemowy w noszeniu, ale mnie ta szczoteczka drażni... Trudno o niesklejone rzęsy...

      Usuń
  7. WOW! Ta z Essence cudowna! Chcę ją! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie lubie takich dziwadeł, za bardzo przekombinowana nawet sama idea dwoch szczoteczek :D

    musze kupic ten tusz essence

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoim rzęsom niewiele trzeba ;) Na pewno nie wydłużenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam ten tusz z Essence i faktycznie robi cuda z rzęsami :)
    a ten z Rimmela widzę średniaczek, będę się trzymać od niego z daleka ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś nigdy nie pałałam miłością do tuszy Rimmel.

    OdpowiedzUsuń
  12. rzeczywiście bardzo marny efekt :(

    OdpowiedzUsuń
  13. po tego Rimela nie sięgnę, dobrze, że wiem jaki jest :)

    OdpowiedzUsuń
  14. UWIELBIAM EXTREME Z ESSENCE! a ten rimmel faktycznie słabizna...

    OdpowiedzUsuń
  15. Oo całkiem ładnie rozczesuje rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wygrałam ten tusz u Ciebie :) Zawsze lubiłam tusze Rimmel za ich jakość, niestety ten mnie rozczarował :( Lubię mocno podkreślone rzęsy, a ten tusz albo w ogóle ich nie podkreśla, albo skleja ja na maxa. Krok pierwszy LENGHT - ładnie rozdzielone rzęsy, ale efekt bardzo naturalny, muszę nałożyć 2-3 warstwy, żeby jako tako wyglądały. Krok 2 VOLUME - z moich dość gęstych rzęs robi się zaledwie 5 grubych sklejonych kępek. Szkoda, bo liczyłam na fajny efekt a tu lipa :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że zrezygnowałam z zakupu

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie się sprawdził i wygląda dużo lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście efekt nie powala:/

    OdpowiedzUsuń
  20. W pewnym sensie cieszę się, że się nie sprawdził, bo efekt na rzęsach jest koszmarny! Za to ten tusz z Essence to już inna bajka ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. też uważam ,że bardzo średni

    OdpowiedzUsuń
  22. Uuu efekt faktycznie bardzo słaby:) A po tym z Essence wow ale rzęsiska:)

    OdpowiedzUsuń
  23. faktycznie kiepścizna.. zwłaszcza w porównaniu z tym Essencowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. I pomyslec, ze kiedys chcialam go kupic... ;/

    OdpowiedzUsuń
  25. ze wszystkich firm kosmetycznych chyba najmniej lubię tusze rimmel i maybelline :( są dla mnie b.często dziadowskie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie przepadam z rimmelowskimi tuszami tylko jeden na swój sposób był ok.

    OdpowiedzUsuń
  27. I just found your blog and I think it is amazing.I will come again for sure If you want we could follow each other? If you want just follow me and send me your link on lavieenrose.blog8@gmail.com and I will follow you immediately
    http://liliemarlen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. W nosie z tuszem! Muszę Ci powiedzieć, że masz przepiękne rzęsy! Zazdroszczę całym sercem :)

    OdpowiedzUsuń
  29. No faktycznie nic specjalnego...będę uważać coby mnie żadna promocja nie skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. śliczne oczy, na ostatnich zdjęciach tusz dobrze się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie znam, jakoś wciąż mi nie po drodze z Rimmel, ale może spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja bym się nie skusiła nie podoba mi się efekt.

    OdpowiedzUsuń
  33. zdecydowana różnica pomiędzy nim a tym od essence ;O

    OdpowiedzUsuń
  34. Tusz jak tusz.... ale masz piękne rzęsy na których można pracować wieloma maskarami:)
    Niby Essence robi wrażenie ale ja nie mam przekonani do ich maskar. Poza tym niestety wiele zależy od rzęs...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny!
Wszelkie komentarze mile widziane :-)