Przed chwilą do moich drzwi zapukał kurier.
Zdziwiona odebrałam taką małą kopertę!
A w środku...
Trochę długo to trwało, ale lepiej późno, niż wcale!
Rekompensata jest dla mnie jednoznacznym dowodem, że jednak coś było na rzeczy...
Kosmetyki nie są długowieczne i chyba każdy o tym wie.
Niestety, moje zaufanie zostało na tyle nadszarpnięte, że nigdy już KissBox u mnie nie zagości.
Zresztą, pisałam już o tym w pierwszej relacji z lutowego pudełka - KLIK
A Wy już dostałyście swoją rekompensatę?
Polecam poczytać na blogu Em jak u niej została rozwiązana kwestia rekompensaty - KLIK