Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą benefit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą benefit. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lutego 2014

Benefit, They`re Real Mascara

 Super trwała maskara wydłużająca, podkręcająca i pogrubiająca rzęsy! Wyjątkowa silikonowa szczoteczka, będąca połączeniem standardowej szczotki z krótkimi i długimi igiełkami, dokładnie pokrywa tuszem wszystkie rzęsy, wydłuża je i podkreśla. Zaokrąglona końcówka świetnie maluje nawet najkrótsze rzęsy, podnosi je od nasady aż po końce.


Z tuszami do rzęs od Benefit nie mam zbyt dobrych wspomnień. Zużyłam dwa opakowania maskary BADgal w kolorze brązowym i śliwkowym, jednak to nie było to. Miniaturę They're Real użytkuję ponad miesiąc czasu, a tusz nadal nie zgęstniał i jest dość mokry. Silikonowa szczoteczka ma niestandardowy kształt, ale jest bardzo wygodna. Maskara faktycznie jest w kolorze intensywnej czerni. Genialnie otwiera oko i unosi rzęsy. Zdecydowanie mocniej wydłuża, niż pogrubia. Niemniej jednak podoba mi się ten efekt. Rzęsy są podkreślone i widoczne. Maskara jest bardzo trwała, nie osypuje się w ciągu dnia, ani nie rozmazuje. Nawet demakijażowi poddaje się dość opornie. Nie jest to może efekt sztucznych rzęs, ale wyglądają przyzwoicie. Jestem zadowolona i nie dziwi mnie fakt, że ten tusz do rzęs ma tyle fanek na całym świecie. Jak Wam się podoba ten efekt?


Znacie They're Real Mascara? 



poniedziałek, 30 grudnia 2013

Upominki i wygrane

Grudzień upłynął mi pod znakiem prezentów. Dostałam ich naprawdę mnóstwo i chyba wykorzystałam już swój limit nawet na przyszły rok ;-) W każdym razie dzisiaj chciałabym się pochwalić prezentami od firm kosmetycznych. Oczywiście te podarunki nie są obarczone żadnymi warunkami współpracy, dlatego nawet nie musiałyby się znaleźć na blogu. Ale bardzo chcę je Wam pokazać, żebyście zobaczyły także, które firmy kreatywnie podchodzą do tematu Świąt i kontaktów z blogerami. Zapraszam!

Numer jeden to upominek od Dr Irena Eris. 
Najnowszy balsam do ciała Lirene z serii Rubin Charm oraz świetna bransoletka z charmsami. 
Wszystko zostało zapakowane w elegancką tubę. Drobnostka, która robi ogromne wrażenie.
Szczególne podziękowania dla Ani i Magdy!


Numer dwa to upominek od Ziaja.
Trzy kremy do twarzy z serii Sopot oraz słodki upominek, którym zostałam całkowicie kupiona!
Szczególne podziękowania dla Ani!


Zobaczcie jakie pyszności :-) Uwielbiam miód!


Numer trzy to upominek od Oriflame.
Świąteczne nowości do makijażu oraz płyn do kąpieli zapakowane w piękny kartonik.
Szczególne podziękowania dla Marty!


Numer cztery to upominek od Original Source.
Najnowszy płyn do kąpieli Orange & Liquorice oraz zabawna kaczuszka do kąpieli!
Szczególne podziękowania dla Magdy!


Kaczucha zwyciężyła wszystko ;-)


Numer pięć to upominek od Rimmel.
Świetny zestaw z tuszem do rzęs oraz kredką do oczu.
Szczególne podziękowania dla Pauliny i Ani!


W ostatnim czasie dopisało mi też szczęście! Dzięki Monice (KLIK) udało mi się wygrać odżywkę do rzęs i brwi MagicLash.


Dzięki Agacie (KLIK) otrzymałam cudowny zestaw od BeneFit oraz mydełko Organique.


Wszystkim serdecznie dziękuję :-) Te upominki sprawiły mi dużo radości!
P.S. Ciąg dalszy sagi prezentowej nastąpi dopiero po Nowym Roku.

wtorek, 4 października 2011

Benefit, High Beam

Długo szukałam idealnego rozświetlacza. Mimo tłustej cery nie lubię na buzi płaskiego matu i są miejsca, które wręcz proszą się o rozświetlenie. Nie sądziłam, że znajdę tak uniwersalny kosmetyk o zadziwiająco dobrej jakości i zadowalającej trwałości na dodatek w płynnej formie...


BeneFit, High Beam

Rozświetlacz delikatnie opalizuje na różowo, ale na twarzy daje satynowy efekt. Nadaje się do rozświetlania policzków, skroni, powiek, ust. Można go dodać do kremu, czy też podkładu i uzyskać delikatne rozświetlenie całej buzi. Jak widać jest bardzo wielofunkcyjny, co mi się podoba!


Rozświetlacz zamknięty jest w szklanej butelce z pędzelkiem jaki spotykamy przy lakierach do paznokci. Jest to dość innowacyjne rozwiązanie. Produkt nie zawiera brokatu, daje piękne satynowe wykończenie niczym tafla wody w słońcu. Nie ściera się, nie wędruje po twarzy, jest bardzo trwały. Co istotne, z tym rozświetlaczem trzeba się zaprzyjaźnić. Nie zawsze pierwsze próby powalają na kolana. Każdy musi znaleźć na niego swój sposób...


Uwielbiam nakładać go na szczyty kości policzkowych, pod łuk brwiowy i w kąciki oczu. Robię to za pomocą palców. Efekt zawsze jest oszałamiający! Daje taki naturalny efekt świeżej i zadbanej skóry! Oczywiście nie można przesadzać, żeby świecenie nie było zbyt mocne. Ale jest on łatwy w obsłudze, efekt można stopniować nakładając go warstwowo... Co więcej - jest bardzo wydajny!


Zapewne istnieją rozświetlacze, którymi osiągniemy podobny efekt. Ale ja już nie szukam innego :-) High Beam można kupić w Sephorze lub przez Internet. Istnieją też miniaturki, które są fajną opcją dla kogoś kto nie do końca jest zdecydowany za zakup. Jednakże trzeba uważać na podróbki!