Maseczki zamówiłam na eBay w ciemno. Jest to maseczka typu peel-off o niespotykanym czarnym kolorze, która głównie ma służyć do oczyszczania nosa. Ja nakładam ją na całą strefę T. Zapach jest dość delikatny. Po nałożeniu na skórę czuć lekkie mrowienie, a potem wraz z wysychaniem lekkie ściągnięcie skóry. Według producenta maseczka nadaje się do ściągnięcia po 15-20 minutach. Nie zgodzę się z tym. Maseczka nadaje się do ściągnięcia dopiero po około 30 minutach, bo wcześniej jest zbyt wilgotna. Trzyma dość mocno i odrywanie nie jest przyjemne. Powiedziałabym nawet, że boli w miejscach wrażliwych. Trochę wyciągniętych wągrów i wyrwane włoski! Efekty nie są spektakularne, dlatego nie będę kontynuować tej przygody. Raczej nie polecam.
Przed użyciem dobrze jest przemieszać maseczkę w saszetce, bo inaczej wyleci sama woda. Konysystecja jest dość rzadka.
Efekty...
Dla zainteresowanych skład ;-)
Oprócz maseczki u tego samego sprzedawcy zamówiłam też bibułki matujące.
Kosztowały grosze. Opakowanie jest tragiczne - złożony kartonik, który nie jest nigdzie sklejony. Nie mniej same bibułki są bardzo fajne. Skutecznie ściągają nadmiar sebum i zostawiają mat na twarzy.
