Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 grudnia 2014

I'm back. Did you miss me?

Witajcie po przerwie! Dwa miesiące minęły prawie jak jeden dzień. Należy Wam się kilka słów wyjaśnienia... Nie planowałam tak długiej nieobecności! Zapadłam chyba w jakiś przedwczesny jesienno-zimowy sen. Przez prawie miesiąc czasu męczyło mnie okropne przeziębienie. Wracając z pracy marzyłam tylko o gorącej herbacie, kocu i spaniu. Nie ma nic gorszego, niż stan, w którym niby jesteśmy zdrowi, ale samopoczucie kiepskie... Na szczęście to wszystko już za mną. Oprócz tego wychodzę z założenia, że w życiu nie powinno się robić czegoś na siłę. W moim przypadku nastąpiło jakieś trwałe zmęczenie materiału i omijałam blogi szerokim łukiem. Zauważyłam, że w ostatnim czasie sporo osób przestało pisać albo wręcz skasowało swoje blogi. Chyba taka kolej rzeczy, że z czasem pojawiają się w życiu inne priorytety. Ja jednak nie zamierzam rezygnować z przyjemności blogowania. Wracam z nową energią i pomysłami. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś tutaj zagląda...


Powoli nastrajam się świątecznie. Uwielbiam ten czas poprzedzający koniec roku...
W Tesco na wyprzedaży zaopatrzyłam się w taką klimatyczną piżamkę (ok. 40 zł).
Bardzo je lubię! Jakość adekwatna w stosunku do ceny. Czyż nie jest słodka? :)


Na wielkie mrozy czeka na mnie polarowa piżama z reniferem! Jest niesamowicie ciepła i urocza.
Również pochodzi z Tesco, ale z zeszłorocznej przeceny (ok. 50 zł).


W Pepco zaopatrzyłam się w kolejne kapcie. Tym razem wybrałam krówki (ok. 20 zł).


Z szafy wyciągnęłam zeszłoroczne świąteczne poszewki i polarowy koc z Biedronki.
Aktualnie nadal są do kupienia nowe wzory poszewek i koców, ale ja się tym razem powstrzymałam.


W drogerii Rossmann nie mogłam przejść obojętnie obok tego mydełka. 
Co prawda to tylko wkład uzupełniający, ale i tak cieszy. Świetnie pachnie wanilią!


Poczyniłam też zapas lasek cynamonowych i gwiazdek anyżowych. Będzie pachnąco! :)



Miłego poniedziałku!
Co u Was? Czujecie już ten świąteczny klimat, czy jeszcze za wcześnie?

poniedziałek, 15 września 2014

Uzupełnienie zapasów kosmetycznych

Dawno nie było żadnego wpisu z zakupami, a robię je prawie non stop. Muszę jednak przyznać, że obecnie moje zakupy są zdecydowanie skromniejsze, ograniczone ilościowo i bardziej przemyślane. Nadal mam sporo zapasów, które systematycznie zużywam. Przy okazji wizyty u mojego fryzjera w Poznaniu, zaszłam do Kupca Poznańskiego, gdzie znajduje się stoisko marki Ziaja. Moją uwagę przykuła stosunkowa nowość, czyli mydła w płynie. Zdecydowałam się na dwa o konsystencji kremowej, a dostępne są jeszcze dwie inne wersje w żelu. Zapach Moringa Z Kokosem jest jeszcze bardzo letnim zapachem. Na stronie internetowej producent sugeruje, że produkt ''nadaje skórze wyjątkowy kokosowy zapach''. Nie zgodzę się z tym. Dla mojego nosa kokos jest praktycznie niewyczuwalny. Zdecydowanie dominuje moje ulubiona woń drzewa tropikalnego moringa! Mydło przyjemnie się pieni, dobrze myje i zapach zostaje na dłoniach. Wersja Herbata Z Cynamonem trafiła do zapasów i otworzę je dopiero zimą. Jednak sprawdziłam zapach i czuć cynamon, ale dość subtelnie. Warto spróbować i poznać to mydło (7 zł/270 ml). Dodatkowo design opakowania jest według mnie całkiem miły dla oka. :)


Robiłam zamówienie leków z Apteki Słonik i przy okazji do koszyka wrzuciłam dwa rosyjskie kosmetyki. Moja ukochana drożdżowa maska do włosów Receptury Babuszki Agafii (13,79 zł/300 ml), którą nadal serdecznie polecam [recenzja]. Nowością dla mnie jest oczyszczająca maseczka dziegciowa do twarzy Receptury Babuszki Agafii, którą właśnie zaczynam testować (6,77 zł/100 ml). Do zamówienia dostałam dużo próbek, ale jest to zasługa koleżanki blogerki! Zasady promocji opisane są na blogu Czarna Ines i tę właśnie nazwę należy podać w uwagach do zamówienia, aby otrzymać próbkę Lierac.


Miała być jedna próbka, a przyszedł zestaw! ;) Dziękuję!


Pod koniec sierpnia odwiedziłam drogerię Rossmann i skorzystałam z promocji. Płyny do kąpieli Luksja (6,99 zł) bardzo polecam. Dają dużą pianę i są wydajne. Zapach Creamy jest bardzo delikatny, mleczny i kojarzy mi się z czystością. Natomiast Sweet Macaroons to woń słodkich ciasteczek. Zimą na pewno wrócę do wersji czekoladowo-pomarańczowej...


Produkty Nivea spisują się całkiem nieźle na moich włosach. Ulubiony lakier to ten w wersji Long Repair (8,99 zł). Utrwala, ale nie usztywnia włosów. Łatwo daje się wyczesać. Odżywki Nivea kupuję dość regularnie zmieniając tylko rodzaj (6,99 zł).


Wzięłam także szampony Alterra (5,99 zł) i ulubioną maskę z granatem i aloesem [recenzja] (5.99 zł).


Przy kolejnej wizycie znów wzięłam szampony Alterra (5,99 zł) i antyperspirant Dove, który bardzo lubię (7,49 zł).
Zauważcie, że design opakowań marki Alterra uległ lekkie modyfikacji. 


Aktualnie w markecie Kaufland antyperspiranty marki Garnier dostępne są w cenie 5,99 zł, a więc tanio. Ja je bardzo lubię i kupuję regularnie. Na zdjęciu moje dwie ulubione wersje. Polecam także pastę do zębów Herbal bez fluoru od Rebi-Dental. Jest niesamowicie tania (2,29 zł), a w smaku przyjemnie ziołowa. To naturalna pasta oparta na indyjskiej recepturze. Wow! 


Przy okazji wspólnego zamówienia w pracy, kupiłam dwa dermokosmetyki z Apteki Gemini. Mój ulubiony filtr do twarzy z Vichy (43,99 zł). Jeśli macie skórę tłustą lub mieszaną, to polecam spróbować [recenzja]! Przy stosowaniu kwasów muszę mieć zawsze pod ręką jakąś ''deskę ratunkową''! Stawiam na sprawdzony Cicaplast od La Roche-Posay (16,49 zł), który jest jak opatrunek dla skóry. Naprawdę łagodzi wszelkie podrażnienia i daje przyjemne ukojenie. Polecam serdecznie! :-)


Miłego poniedziałku! :-)


poniedziałek, 3 marca 2014

Bath & Body Works - warto?


Mój pierwszy kontakt z marką Bath & Body Works miał miejsce w listopadzie 2012 roku. W warszawskich Złotych Tarasach poczułam się jak w raju. Sklep jest dość duży i przestronny oraz pięknie urządzony. Ogrom produktów i możliwości wyboru lekko przerażają i nawet trochę przytłaczają. Z każdej strony inny zapach, coraz piękniejsze opakowania... Generalnie może się zakręcić w głowie i tak było przy mojej pierwszej wizycie. Z tego natłoku nie potrafiłam wybrać nic konkretnego. Ale ostatecznie, żeby nie stracić jedynej możliwości zakupu wybrałam dwa balsamy do ciała oraz żel antybakteryjny do rąk. Nie były to najszczęśliwsze wybory. Balsamy dość drogie (wtedy około 35 zł za butelkę) i poza fajnymi zapachami nie zachwyciły niczym szczególnym. Oczekiwałam chociaż trochę lepszych właściwości pielęgnacyjnych, ale nic z tego. Nie mam suchej skóry, ale te lotiony były dla mnie zbyt lekkie. Na dodatek zapachy były intensywne wyłącznie w momencie aplikacji. Potem ekspresowo się ulatniał i nie utrzymywał na mojej skórze. Przyznam, że czułam się mocno rozczarowana i trochę oszukana...


Żel antybakteryjny był zdecydowanie lepszym zakupem. Chociaż nie wiem jak to się stało, że wybrałam zapach z mocną nutą wanilii, bo jakoś szczególnie za nią nie przepadam. Niemniej żel spełniał swoje zadanie i dzielnie towarzyszył mi w torebce. Z czasem zapach zaczął mnie drażnić, ale to był mój błąd wynikający ze złego wyboru. Tysiące kolorowych i pachnących buteleczek potrafią skutecznie namieszać w głowie. Na zakupy w tym sklepie zdecydowanie trzeba mieć obraną jakąś taktykę.


Okazja do kolejnych zakupów nadeszła wiosną 2013 roku. Zauważyłam, że większość produktów dość drastycznie podrożała (różnice nawet 10 zł), co mnie lekko ostudziło... Tym razem zrobiłam inaczej. Najpierw wszystko ze spokojem pooglądałam, nawąchałam się, wypróbowałam i... wyszłam ze sklepu. Wróciłam dopiero po kilku godzinach, gdzie już konkretnie wiedziałam, czego chcę. Egzotyczne mgiełki zapachowe były strzałem w dziesiątkę! Towarzyszyły mi przez całe lato i wprawiały od rana w dobry nastrój. Wszystkie rodzaje były bardzo wdzięczne, ponieważ zapach długo utrzymywał się na skórze. Moim zdecydowanym faworytem jest Aruba Coconut i już wiem, że przy następnej wizycie będę szukać mgiełek w tym klimacie...


Skusiłam się także na dwa żele antybakteryjne o owocowych nutach. To był bardzo dobry wybór. Żele pachną niesamowicie intensywnie, a zapach jest zaskakująco trwały. Ich podstawowa rola również jest spełniona - czyste i odświeżone dłonie.


W grudniu nadarzyła się okazja do zamówienia z amerykańskiego sklepu Bath & Body Works. Postanowiłam spróbować słynnych mydeł w piance. Są naprawdę fajne. Intensywny zapach wypełnia całą łazienkę. Nie zauważyłam wysuszania dłoni.


Mgiełka o zapachu orchidei jest idealna na nadchodzącą wiosnę!


 Jagodowa winnica ♥


Podsumowując moją przygodę z Bath & Body Works z całą stanowczością mogę stwierdzić, że pierwsze wrażenie może być mylne. Moim faworytem są mgiełki zapachowe oraz żele antybakteryjne. Na pewno jeśli jeszcze będę miała możliwość to kupię je ponownie. Nie spróbowałam jeszcze słynnych świec zapachowych, ale wszystko w swoim czasie. Trochę szkoda, że jedyne dwa sklepy znajdują się tylko w Warszawie. Ceny również nie należą do najniższych, ale zazwyczaj można skorzystać z ciekawych promocji. Generalnie jest to ciekawa marka, która zachwyca opakowaniami i zapachami, ale da się bez tego żyć!

Lubicie Bath & Body Works?


poniedziałek, 4 listopada 2013

Dobra promocja - Biedronka

Domyślam się, że moje uwielbienie do sklepu Biedronka może być już nudne...
Ale jak tu się oprzeć, kiedy pojawia się taka promocja!


Skusiłam się na sole do kąpieli BeBeauty. Prawdziwa okazja! 600 gramów soli za 2,65 zł!
Wybrałam zapachy lotos, lawenda oraz trawa cytrynowa i bambus.
Już kiedyś pisałam o jednej soli [recenzja] i bardzo polecam!


Żele pod prysznic z serii SPA są naprawdę świetne! 300 ml żelu za 3,49 zł!
Wspominałam o tych żelach [recenzja] i według mnie przebijają wiele drogeryjnych marek.
Wybrałam znany mi zapach Bali z ekstraktem z owoców egzotycznych oraz zapach Japonia z ekstraktem z alg.


Mydełka Linda mam już wypróbowane. Tym razem postawiłam na wersję z mlekiem i miodem.
500 ml mydła za 2,09 zł! Ładnie pachną, dobrze myją i nie wysuszają skóry dłoni.


Markę Palmolive cenię i cieszę się, że ich kosmetyki mają swoje miejsce w dyskoncie.
250 ml żelu za 4,16 zł! Wybrałam zapach Warm Vanilla i Sensual.



Oprócz tego donoszę, że od przyszłego tygodnia w Biedronce będzie obowiązywać nowa gazetka ''Przytulne wnętrza''.

Link do gazetki: KLIK


Wpadło mi w oko kilka rzeczy. Poszewki na poduszki oraz koc polarowy w wydaniu świątecznym.
Nie mogę się tylko zdecydować na konkretny wzór, bo wszystkie są według mnie śliczne!


Zawsze marzyło mi się mieć termofor. Zwierzątka niezbyt mi się podobają, ale wersja w sweterku musi być moja! 
No i lampa, którą muszę obejrzeć z bliska, ale coś czuję, że będzie moja tylko w srebrnej wersji.


A Wy już uzupełniłyście swoje zapasy kosmetyczne? :-)

sobota, 21 września 2013

Organiczne mydło Aleppo z olejem laurowym 40 %



MYDŁO W 100% NATURALNE. DO CODZIENNEJ PIELĘGNACJI SKÓRY.

Polecane osobom z chorobami skórnymi, tj: łuszczyca, egzema, zapalenia skórne, łojotok, trądzik, atopowe zapalenie skóry. Świetnie goi wszelkie rany, blizny, ropienie.

Mydła NAJEL są w 100% naturalne, nie zawierają substancji zapachowych i konserwantów.

Słynne mydła produkowane są w mieście Aleppo, leżącym w północnej Syrii. Od stuleci wytwarzano je, korzystając z tradycyjnej receptury bazującej na oliwie z oliwek i olejku laurowym.

Mydła Aleppo marki NAJEL produkowane są zgodnie z tradycją. Najpierw mydła leżakują, aż do wyschnięcia, chronione przed słońcem, przez co najmniej dziewięć miesięcy. W tym czasie mydła utleniają się na powierzchni, zmieniając kolor na żółty, a  w środku pozostają zielone.

Mydła NAJEL są w 100% naturalne, nie zawierają substancji zapachowych i konserwantów. Oliwa z oliwek i olejek laurowy dodane do mydła z Aleppo przynoszą ulgę nawet wyjątkowo suchej, wrażliwej skórze, pomagając jej utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia.

Mydła z Aleppo mogą używać dzieci i osoby ze skłonnościami do alergii. Mydła mają właściwości lecznicze, zabliźniające, nawilżające i ochronne. Doskonałe są więc dla osób z łuszczycą, trądzikiem, egzemą, atopią lub łupieżem.



O mydle Aleppo do tej pory słyszałam wiele sprzecznych opinii. Część osób zachwala, a część wręcz nienawidzi. Musiałam spróbować sama, bo nawet historia powstawania tego mydła wydaje się niezwykle ciekawa. Czyste mydło składa się wyłącznie z czterech składników - oliwa z oliwek, olej laurowy, woda morska i wodorotlenek sodu. Im większa zawartość oleju laurowego, tym wyższe oznaczenie procentowe. Zaleca się zacząć od niższego stężenia i systematycznie je zwiększać. Ja z racji tego, że jestem posiadaczką grubej i tłustej cery od razu sięgnęłam po mydło Aleppo z 40 % zawartością oleju laurowego. Było to ryzykowne, ale akurat jestem zadowolona. Trzeba niestety pamiętać, że to bardzo indywidualna kwestia.


Początkowo mydło jest bardzo twarde i raczej niezbyt przyjemne w użyciu. Po pewnym czasie dojrzewa i wtedy mięknie. W połączeniu z wodą konsystencją może przypominać nawet plastelinę! Ładnie się pieni i rozprowadza. Dzięki plastycznej masie sprawdza się także w formie maseczki. Dobrze jest sobie podzielić mydło na mniejsze części, bo taka duża kostka nie jest wygodna. Mydło bardzo dokładnie i mocno oczyszcza skórę oraz ją dezynfekuje i działa antybakteryjnie. Nadaje się nawet do demakijażu, bo wszystko zmywa jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jednak bardzo trzeba uważać na okolice oczu, bo szczypie okrutnie. Skóra jest tak czysta, że aż skrzypi. W początkowym okresie używania twarz ma prawo być lekko ściągnięta i może się pojawić uczucie przesuszenia. Ale to jest tylko pozorne, bo w rzeczywistości skóra jest nawilżona, gładka i aksamitna. Pory są zminimalizowane, a wszelkie podrażnienia i wypryski goją się w ekspresowym tempie. Jedynym minusem jest dość charakterystyczny zapach. Trochę ziemisty, błotny, trudny do określenia. Generalnie jest to brzydka woń, ale do przeżycia. Mydło stosuję do mycia twarzy, ale nie codziennie. Od czasu do czasu myję nim również całe ciało. Nie testowałam jedynie na włosach. W każdym razie jest to produkt uniwersalny i myślę, że dla wielu osób może się okazać lekiem na całe zło. Jak się możecie domyślać taka duża kostka jest niesamowicie wydajna. Warto mieć w swojej łazience mydło Aleppo.


Ja swoje mydło kupiłam w sklepie Kalina, ale w sieci jest wiele miejsc, gdzie można je zamówić.

środa, 20 lutego 2013

Tanie i dobre - ISANA

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kilka perełek z drogerii Rossmann. Zużywam niezliczone ilości kosmetyków Isana i praktycznie zawsze do nich wracam. Głównie ze względu na niską cenę w stosunku do pojemności. Ale również dlatego, że w mojej opinii są to po prostu dobre kosmetyki. Jeśli jeszcze ich nie znacie to czas to po prostu zmienić ;-) Zapraszam...

Isana, Rasier Gel

Żel do golenia o brzoskwiniowym zapachu jest moim ulubieńcem od lat. Dozownik działa bez zarzutu i jeszcze nigdy mi się nie zepsuł, ani nie zaciął. Konsystencja bardzo gęsta i skoncentrowana. Żel w kontakcie z mokrą skórą zamienia się w kremową piankę, która przylega do skóry. Nic nie spływa, ani nie rozpuszcza się. Jest to produkt bardzo wydajny. Już niewielka ilość daje dobry poślizg dla maszynki oraz zmiękcza włoski. Nie wysusza, nie podrażnia, nie uczula. Nie mam żadnych zastrzeżeń!

Cena standardowa około 11 zł (promocja 8,99 zł) / 150 ml


Isana, Body Creme

Bardzo dobry krem do ciała, ale nie tylko! Na plus przemawia ogromna pojemność i wygodne opakowanie. Krem przepięknie pachnie i zapach ten utrzymuje się na skórze. Jak dla mnie jest to słodkie kakao bez chemicznej nuty. Przyjemny i otulający zapach. Krem ma dość lekką konsystencję, łatwo się aplikuje i szybko wchłania. Bardzo dobrze nawilża. Krem nadaje się także do kremowania włosów, ponieważ ładnie je wygładza oraz dociąża. Na plus przemawia też całkiem niezły skład kremu.

Cena standardowa około 10 zł (promocja 7,99 zł) / 500 ml
 

Isana, Nagellack Entferner

Świetny zmywacz! Bardzo dokładnie i szybko zmywa lakier. Nie trzeba trzeć, nie rozmazuje go i nie zostawia smug. W składzie ma aceton, ale zapach jest w miarę niedrażniący. Czuć migdałową nutę. Nie wysusza paznokci, ani skórek. Jedynym minusem jest opakowanie i zbyt duży otwór, ale ja przelewam zmywacz do wygodnego opakowania z pompką. Jest bardzo wydajny.

Cena standardowa około 6 zł (promocja 3,99 zł) / 250 ml


Isana, Hand Creme

Dobre kremy do rąk. Spory wybór wersji zapachowych. Co jakiś czas zgodnie z porą roku pojawia się edycja limitowana. W zależności od rodzaju część kremów ma lżejszą konsystencję, a część cięższą. Wszystkie mają ładne zapachy oraz dobrze natłuszczają i nawilżają skórę dłoni. Najbardziej polubiłam wersję o zapachu Kwiat Pomarańczy oraz Masło Shea i Kakao.

Cena standardowa około 5 zł (promocja 3,49 zł) / 100 ml


Isana, Seife

Najlepsze mydło w płynie! Zazwyczaj kupuję same wkłady, ponieważ posiadam szklany dozownik do mydła. Mydło niesamowicie pięknie pachnie. Moja ulubiona wersja to Mango i Pomarańcza. Zapach po myciu zostaje przez jakiś czas na dłoniach! Mydło dobrze się pieni i porządnie myje. Nie wysusza, ani nie podrażnia. A do tego jest bardzo wydajne.

Cena standardowa około 4 zł (promocja 2,99 zł) / 500 ml


Isana, Dusche

Nie mam dużych wymagań odnośnie żeli pod prysznic. Najważniejsze, żeby ładnie pachniały, dobrze myły i nie wysuszały skóry. Te żele spełniają te założenia. Mamy duży wybór wersji zapachowych, a do tego co jakiś czas ukazują się żele limitowane, których zapach zazwyczaj związany jest z daną porą roku. Nie zauważyłam negatywnego działania na skórę.

Cena standardowa około 4 zł (promocja 2,99 zł) / 250 ml


Isana, Bad

Przyjemny płyn do kąpieli. Moja ulubiona wersja to Milch & Honig, czyli mleko i miód. Zapach jest ciepły i otulający. Ma gęstą i kremową konsystencję. Płyn zmiękcza wodę i tworzy niesamowitą pianę. Nie wysusza skóry i jest wydajny.

Cena standardowa około 7 zł (promocja 5,49 zł) / 750 ml


Zapraszam Was też do posta, w którym pisałam o edycjach limitowanych Isana.

poniedziałek, 3 września 2012

Paczki - lubie to!

Wreszcie dotarły moje paczki od Yves Rocher! Przypominam, że przesyłka była darmowa. 
Skusiłam się na zamówienie tylko ze względu na to i gratisy :-)


Kartony wielkie, a zawartość znikoma ;-)


Zamówiłam mydełko zapachowe, które będzie dodatkiem do prezentu dla mojej przyjaciółki :-)


A gratis dostałam zestaw miniaturek!


A w drugiej paczce...


Zamówiłam szampon do włosów :-)


A gratisem była kosmetyczka, która wpadła mi w oko i na pewno się przyda!


Dostałam jeszcze dwie próbki - szaleństwo ;-)


Kiedy dostałam trzecią paczkę byłam zaskoczona, ponieważ nic nie zamawiałam paczką. Okazało się, że genialny sprzedawca z Allegro zapakował w ten duży karton mój prezent imieninowy, czyli krem pod oczy!


Ten mały krem nie czuł się aż tak samotnie w tym dużym kartonie, bo...


...sprzedawca dorzucił mnóstwo ulotek i próbek :-)


Takie poniedziałki to ja lubię :-)