Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 września 2014

Przydatne gadżety

Witajcie! Dzisiaj krótko o kliku gadżetach, dzięki którym dbanie o urodę staje się łatwiejsze. Bardzo lubię wszelkie maseczki, które powstają z proszku, jednak zazwyczaj ich przygotowanie bywa kłopotliwe. Można temu zaradzić! Zestaw do maseczek z pędzelkiem okazał się idealnym pomocnikiem! Wygląda raczej mało profesjonalnie, ale spisuje się wyśmienicie. Znacie to? :-)


Mój zestaw składa się z plastikowej miseczki, która jest dość spora i dobrze wyprofilowana oraz szpatułki, która pomaga w wymieszaniu maseczek. Odpowiednią ilość produktu można odmierzyć za pomocą trzech miarek o pojemności 2,5; 5 i 15 ml, które są połączone łańcuszkiem. Wygodne to, ponieważ dzięki temu nie ma szans na zgubienie jednej z nich. Rozrobioną maseczkę można nałożyć za pomocą pędzelka z syntetycznym włosiem. Jest płaski, ale dobrze wyprofilowany. Naprawdę nieźle się sprawdza. Wszystkie elementy bardzo łatwo umyć. Generalnie jestem niesamowicie zadowolona z tego zestawu.


Jestem posiadaczką cienkich i przetłuszczający się włosów, tym samym myję je codziennie rano. Aby sobie to ułatwić, postanowiłam zaopatrzyć się w specjalny ręcznik do włosów, który można założy jak turban. Wykonany jest z mikrofibry, dzięki czemu dobrze wchłania wilgoć. Delikatny materiał nie niszczy włosów. Dzięki zapięciu na pętelkę trzyma się bardzo dobrze i nie spada. Turban sprawdza się też świetnie przy dłuższym noszeniu maseczek. Świetna sprawa i bardzo polecam ten gadżet.


Ta rączka wygląda trochę śmiesznie i dziwnie. Teoretycznie służy do masażu skóry głowy przy myciu włosów. Nie zauważyłam jednak, żeby pomagała w tej czynności. Owszem, szampon bardziej się pieni, ale dodatkowo plącze włosy. Do masażu skóry głowy po olejowaniu również średnio się nadaje. Za to fajnie się się sprawdza przy praniu pędzli. Można powiedzieć, że to taki niskobudżetowy odpowiednik Brush Cleaning Glove marki Sigma, chociaż oczywiście nie mam porównania do oryginału.


Często i gęsto nakładam maski na włosy, dlatego potrzebne są mi czepki foliowe. Teoretycznie można do tego wykorzystać zwykłą foliówkę, ale dużo wygodniejszy jest taki czepek. Dzięki gumce trzyma się zdecydowanie lepiej i zapobiega wydostaniu się włosów. Czepki są jednorazowe, ale ja używam ich kilka razy pod rząd, do momentu rozciągnięcia gumki. Polecam! :-)


Wszystkie gadżety są chińskiej produkcji i zostały zakupione na eBay. Ceny wahały się od 1 do 3 dolarów maksymalnie. Jakość jest adekwatna do ceny. Mimo wszystko serdecznie polecam! Wszystkie te produkty są również dostępne na Allegro.


poniedziałek, 15 września 2014

Uzupełnienie zapasów kosmetycznych

Dawno nie było żadnego wpisu z zakupami, a robię je prawie non stop. Muszę jednak przyznać, że obecnie moje zakupy są zdecydowanie skromniejsze, ograniczone ilościowo i bardziej przemyślane. Nadal mam sporo zapasów, które systematycznie zużywam. Przy okazji wizyty u mojego fryzjera w Poznaniu, zaszłam do Kupca Poznańskiego, gdzie znajduje się stoisko marki Ziaja. Moją uwagę przykuła stosunkowa nowość, czyli mydła w płynie. Zdecydowałam się na dwa o konsystencji kremowej, a dostępne są jeszcze dwie inne wersje w żelu. Zapach Moringa Z Kokosem jest jeszcze bardzo letnim zapachem. Na stronie internetowej producent sugeruje, że produkt ''nadaje skórze wyjątkowy kokosowy zapach''. Nie zgodzę się z tym. Dla mojego nosa kokos jest praktycznie niewyczuwalny. Zdecydowanie dominuje moje ulubiona woń drzewa tropikalnego moringa! Mydło przyjemnie się pieni, dobrze myje i zapach zostaje na dłoniach. Wersja Herbata Z Cynamonem trafiła do zapasów i otworzę je dopiero zimą. Jednak sprawdziłam zapach i czuć cynamon, ale dość subtelnie. Warto spróbować i poznać to mydło (7 zł/270 ml). Dodatkowo design opakowania jest według mnie całkiem miły dla oka. :)


Robiłam zamówienie leków z Apteki Słonik i przy okazji do koszyka wrzuciłam dwa rosyjskie kosmetyki. Moja ukochana drożdżowa maska do włosów Receptury Babuszki Agafii (13,79 zł/300 ml), którą nadal serdecznie polecam [recenzja]. Nowością dla mnie jest oczyszczająca maseczka dziegciowa do twarzy Receptury Babuszki Agafii, którą właśnie zaczynam testować (6,77 zł/100 ml). Do zamówienia dostałam dużo próbek, ale jest to zasługa koleżanki blogerki! Zasady promocji opisane są na blogu Czarna Ines i tę właśnie nazwę należy podać w uwagach do zamówienia, aby otrzymać próbkę Lierac.


Miała być jedna próbka, a przyszedł zestaw! ;) Dziękuję!


Pod koniec sierpnia odwiedziłam drogerię Rossmann i skorzystałam z promocji. Płyny do kąpieli Luksja (6,99 zł) bardzo polecam. Dają dużą pianę i są wydajne. Zapach Creamy jest bardzo delikatny, mleczny i kojarzy mi się z czystością. Natomiast Sweet Macaroons to woń słodkich ciasteczek. Zimą na pewno wrócę do wersji czekoladowo-pomarańczowej...


Produkty Nivea spisują się całkiem nieźle na moich włosach. Ulubiony lakier to ten w wersji Long Repair (8,99 zł). Utrwala, ale nie usztywnia włosów. Łatwo daje się wyczesać. Odżywki Nivea kupuję dość regularnie zmieniając tylko rodzaj (6,99 zł).


Wzięłam także szampony Alterra (5,99 zł) i ulubioną maskę z granatem i aloesem [recenzja] (5.99 zł).


Przy kolejnej wizycie znów wzięłam szampony Alterra (5,99 zł) i antyperspirant Dove, który bardzo lubię (7,49 zł).
Zauważcie, że design opakowań marki Alterra uległ lekkie modyfikacji. 


Aktualnie w markecie Kaufland antyperspiranty marki Garnier dostępne są w cenie 5,99 zł, a więc tanio. Ja je bardzo lubię i kupuję regularnie. Na zdjęciu moje dwie ulubione wersje. Polecam także pastę do zębów Herbal bez fluoru od Rebi-Dental. Jest niesamowicie tania (2,29 zł), a w smaku przyjemnie ziołowa. To naturalna pasta oparta na indyjskiej recepturze. Wow! 


Przy okazji wspólnego zamówienia w pracy, kupiłam dwa dermokosmetyki z Apteki Gemini. Mój ulubiony filtr do twarzy z Vichy (43,99 zł). Jeśli macie skórę tłustą lub mieszaną, to polecam spróbować [recenzja]! Przy stosowaniu kwasów muszę mieć zawsze pod ręką jakąś ''deskę ratunkową''! Stawiam na sprawdzony Cicaplast od La Roche-Posay (16,49 zł), który jest jak opatrunek dla skóry. Naprawdę łagodzi wszelkie podrażnienia i daje przyjemne ukojenie. Polecam serdecznie! :-)


Miłego poniedziałku! :-)


niedziela, 4 maja 2014

Ulubieńcy - pielęgnacja twarzy

Witajcie! Jak wam mija majówka? Moja powoli dobiega końcowi. Jak zwykle bywa w wolne dni, pogoda nie dopisała. U mnie było okropnie zimno, wietrznie i deszczowo. Zamiast korzystać ze świeżego powietrza spędziłam ten czas głównie na zakupach i pod kocem z kubkiem gorącej herbaty w dłoniach. Mam nadzieje, że Wy spędziłyście ten czas ciekawiej i bardziej aktywnie...


A tymczasem zapraszam na krótki wpis dotyczący ulubieńców ostatnich czterech miesięcy w kwestii pielęgnacji twarzy.

1. Woda termalna Uriage to mój numer jeden. Kupuję ją regularnie od ponad roku czasu. Jedyna woda, która nie wysusza mojej skóry i nie powoduje uczucia ściągnięcia. Produkt uniwersalny, który warto mieć w łazience [recenzja]. (32 zł/300 ml)

2. Peeling enzymatyczny z ziołami Organique przekonał mnie do siebie dopiero po dłuższym użytkowaniu. Początkowo przy nakładaniu lekko szczypała mnie twarz. Ostatecznie efekty po zastosowaniu są warte tego chwilowego dyskomfortu. Peeling ma gęstą i kremową konsystencję. Trzeba poświęcić dłuższą chwilę na aplikację oraz masaż przed zmyciem, jednak daje nam to gwarancję dobrego działania. Peeling w ekspresowym tempie oczyszcza skórę twarzy i na długo zostawia ją zmatowioną. Radzi sobie z wszystkimi suchymi skórkami. Na pochwałę zasługuje skład bogaty w kwasy (glikolowy, mlekowy, cytrynowy), zioła (krwawnik, prawoślaz, melisa) i enzymy owocowe (ananas, papaja). Produkt jest niesamowicie wydajny. (79 zł/100 ml)

3. Emolientowy krem odżywczy na noc Pharmaceris jest ratunkiem dla przesuszonej skóry. Koi, zmiękcza i łagodzi wszelkie podrażnienia. Idealnie natłuszcza, nawilża, odżywia i regeneruje skórę. Nie zapycha porów. Genialny krem! (29 zł/50 ml)

4. Krem peelingujący II stopień Pharmaceris jest idealny dla mojej tłustej skóry. Krem konsystencją przypomina silikon. Łatwo się aplikuje i szybko wchłania. Jest bardzo delikatny i nie podrażnia skóry trądzikowej. Zmniejsza zaczerwienienia i stany zapalne. Genialnie oczyszcza poprzez mikro złuszczanie. Odblokowuje pory i sprawia, że pojawia się mniej niedoskonałości. Bardzo dobrze wpływa na regulację wydzielania sebum. Delikatnie rozjaśnia przebarwienia i ujednolica koloryt skóry. Cera jest wygładzona i ładnie oczyszczona. Bardzo wydajny produkt polskiej marki. Duży plus za higieniczne opakowanie z pompką. Ten krem potrzebuje czasu i cierpliwości w stosowaniu, bo efektów nie ma od razu. Ale warto czekać! (32 zł/50 ml)

5. Papka do cery trądzikowej Jadwiga jest mi potrzebna głównie w sytuacjach kryzysowych, kiedy pojawiają się jakieś większe niedoskonałości. Produkt genialne zasusza zmiany. Działa antybakteryjnie i odkażająco, przyspiesza gojenie. ( 30 zł/30 ml)

6. Serum przeciwzmarszczkowe Flavo C 8 % Auriga powinno się znaleźć w każdej kosmetyczce. W myśl zasady, że wolę zapobiegać, niż leczyć już teraz sięgam po kosmetyki przeciwzmarszczkowe. Profilaktyka z tym serum jest bardzo przyjemna! Konsystencja jest lekko tłustawa, ale produkt szybko się wchłania. Nadaje się pod filtr i makijaż, ale ja najbardziej lubię stosować na noc lub pod maseczkę algową. Bardzo ładnie rozjaśnia i rozświetla skórę. Staje się promienna i wypoczęta. Polecam jako kurację po okresie jesienno-zimowy, kiedy cera jest poszarzała. To serum na pewno pomoże odzyskać jej blask! Skóra jest gładka, sprężysta i wygląda zdecydowanie zdrowiej. Naprawdę widać działanie tego produktu! (45 zł/15 ml)

7. Maseczka ściągająca i oczyszczająca Flavo C Auriga była moją przypadkową zachcianką. Zakup okazał się jednak trafny! Jest to maseczka typu peel-off, a ja takie lubię. Konsystencja jest bardzo gęsta i lekko kleista, a przez to aplikacja dość utrudniona. Maseczka zastyga po około 20-30 minutach i daje się ładnie ściągnąć w jednym płacie. Skóra jest oczyszczona, ujednolicona i delikatnie rozjaśniona. Maseczka otwiera pory na dalszą pielęgnację. Ze względu na charakterystyczny, lekko owocowy zapach zabieg stosowania tej maski jest bardzo przyjemny i relaksujący. Minusem jest wysoka cena. (35 zł/50 ml)


Od dłuższego już czasu zdecydowanie stawiam na apteczną pielęgnację skóry.
Większość kosmetyków kupuję w Aptece Gemini, którą bardzo polecam.

We wtorek pierwszy raz wybieram się na mikrodermabrazję. Macie jakieś spostrzeżenia na temat tego zabiegu?


czwartek, 1 maja 2014

Zakupy - Rossmann

Ponad rok temu miałam szansę uczestniczyć w konferencji prasowej marko Aussie - KLIK. Właśnie wtedy te kosmetyki weszły na polski rynek. Nie zrobiły na mnie jakiegoś dużego wrażenia... Szampon i odżywka zbyt mocno obciążały moje cienkie włosy. Jednak do gustu przypadły mi 3-minutowe maseczki, które ja stosuję jak zwykłe odżywki. W drogerii Rossmann aktualnie jest fajna promocja. Można wybrać trzy produkty marki Aussie (poza miniaturami) i zapłacić tylko za dwa. Większość tych kosmetyków jest w cenie 19,99 zł, zatem za trzy kosmetyki płacimy około 40 zł. Bardzo dobra oferta cenowa. Wybrałam dwie maski 3-minutowe oraz odżywkę w sprayu. Jeśli lubicie pięknie pachnące kosmetyki do włosów, to bardzo Wam polecam.


Maseczki Rival de Loop bardzo lubię i często kupuję. Nawet na początku prowadzenia bloga stworzyłam o nich krótki wpis - KLIK. Teraz wyglądają trochę inaczej, bo zmieniono szatę graficzną. Aktualna promocyjna cena to 0,99 zł za jedną sztukę.


Marzy mi się zakup słynnej szczoteczki Clarisonic, ale na razie musi mi wystarczyć ''wersja dla ubogich''. ;-) Już kiedyś miałam szczoteczkę do twarzy For Your Beauty - KLIK, a teraz do niej kolejny raz powróciłam. Aktualna promocyjna cena to 8,99 zł.


Skorzystałam także z 49 % zniżki na kosmetyki do makijażu. Akurat skończył mi mi się puder sypki, więc skusiłam się na polecany Soft Mat od Manhattan (15,30 zł). Wzięłam także puder prasowany do torebki. Także postawiłam na Manhattan 2 w 1 Powder & Make Up (13,19 zł). Nie wpadłam na to, żeby zajrzeć do środka i oczywiście puder prasowany był użyty... Grrrr!!!


Wpadłam także na chwilę do drogerii Hebe. Kupiłam cukrowy peeling do rąk oraz krem do dłoni z Paloma (7,99 zł). 
Miałam już kiedyś te produkty i byłam zadowolona. Polecam także serię do pielęgnacji stóp - KLIK.


W pracy nieustannie krąży katalog marki Avon. Ciężko się nie skusić... Tym razem wybrałam perfumy Sensuelle (26,90 zł).


A na koniec chwalę się! ;-)


Marta co jakiś czas tworzy ranking najpopularniejszych blogów kosmetycznych w Polsce.
Kolejny raz zajęłam miejsce w tzw. ''złotej pięćdziesiątce''. Duża radość! Dziękuję.


Gratuluję wyróżnień wszystkim pozostałym!
Miłego weekendu majowego Wam życzę :-)



niedziela, 16 lutego 2014

Jadwiga, Polski peeling ziołowy

O polskim peelingu ziołowym od Jadwigi słyszałam już dawno temu. Jest to profesjonalny zabieg wykonywany wyłącznie w salonach kosmetycznych. Przy jego pomocy można uzyskać efekt głębokiego lub powierzchownego złuszczania skóry. Czytałam naprawdę wiele pozytywnych opinii i z chęcią wybrałabym się na taki zabieg, ale raz, że w moich okolicach nikt się tym nie zajmuje, a w stolicy Wielkopolski cena trochę mnie odstraszyła. Na stronie producenta przeczytałam, że w domowych warunkach można wykonać leczniczą maseczkę. Okazja do zakupu nadarzyła się w październiku, w dniu imienin Jadwigi, kiedy to sklep internetowy zrobił 40 % zniżki na całe zakupy. Długo się nie zastanawiałam... I tym sposobem nabyłam zestaw.


Kompozycja ziołowa o pojemności 20 ml w cenie standardowej kosztuje 72 zł. Skład nie jest jakiś powalający, bo jak sama nazwa wskazuje są to po prostu zioła - nagietek, babka lancetowata, rumianek, szałwia, kozieradka, owoc jałowca i perz. Możliwe, że jest to proste to odtworzenia w warunkach domowych, ale ja nie zamierzam próbować. Przy wykonaniu zabiegu u kosmetyczki lub dermatologa kompozycja ziołowa łączona jest z koncentratem lotionu ziołowego. Jest to produkt profesjonalny i osoby bez odpowiedniego wykształcenia nie mają możliwości kupienia go. Do maseczki w domowych warunkach konieczny jest jeszcze lotion ziołowy zabezpieczający naskórek po peelingu. Kupiłam opakowanie 30 ml za 12 zł.


Na stronie producenta nie ma zbyt wielu informacji na temat tego jak wykonać maseczkę w domowych warunkach. Informacje, które Wam przedstawiam też nie są do końca pewne. Stawiam na metodę prób i błędów. Jednorazowo na maseczkę wykorzystuję około 1,5 g kompozycji ziołowej. Do tego dodaje 3-4 kropelki wody utlenionej, które mają sprawiać, że maseczka jest bardziej puszysta. Wszystko łączę z lotionem ziołowym do konsystencji papki. Nakładam okrężnymi ruchami na czystą skórę. Nie jest to zbyt łatwe, ponieważ maseczka lubi odpadać. Możliwe, że bardziej płynna konsystencja byłaby lepsza, ale ja wolę taką skoncentrowaną wersję. Aplikacja nie jest przyjemna. Ma się wrażenie jakby skórę masowało się opiłkami szkła! Tak, dokładnie takie mam odczucia. Tysiące drobnych igiełek wbijających się w skórę. Próba masażu przynosi ból, ale jest to do wytrzymania. Generalnie nie jest to maseczka z serii przyjemnych, ale warto pocierpieć. Za efektownie to też nie wygląda!


Maseczkę trzymam na twarzy około 20 minut do momentu, kiedy zaschnie. Potem zmywam wszystko letnią wodą i nic już nie nakładam. Cały czas ma się uczucie i wrażenie, jakby po twarzy ktoś nam jeździł pokruszonym szkłem, mimo, że produkt został zmyty. Na drugi dzień na twarzy pojawia się uroczy burak i czasami nawet lekka opuchlizna. Nie trzeba się zrażać...


Jeśli peeling byłby robiony w gabinecie kosmetycznym to po zabiegu należy nie myć twarzy, ani jej nie nawilżać przez kilka dni do czasu, kiedy skóra zacznie się złuszczać. W przeciwnym wypadku przerwie się działanie peelingu. Ja w myśl tego, że robię tylko maseczkę ignoruję tę zasadę. Alby przynieść skórze ulgę stosuję przede wszystkim wodę termalną Uriage [recenzja], która daje ukojenie palącej skórze. Prawdziwym ratunkiem jest dla mnie także emolientowy krem z Pharmaceris, który nakładany grubą warstwą natłuszcza i nawilża. Moja skóra kocha aloes, zatem często i obficie nakładam żel marki Equilibra.


Moja skóra jest zaczerwieniona zazwyczaj przez okres około trzech dni, a potem zaczyna delikatnie się złuszczać. W tym czasie rezygnuję z peelingów oraz kwasów i daje skórze odpocząć. Głównie natłuszczam oraz nawilżam. Skóra jest zdecydowanie wygładzona i wygląda na odnowioną. Pory są zminimalizowanie i żadne inne niespodzianki nie pojawiają się. Przebarwienia stają się dużo jaśniejsze, a skóra już się tak nie przetłuszcza. Generalnie widzę same plusy stosowania maseczki z peelingu ziołowego. Moja tłusta skóra to uwielbia! Maseczkę stosuję od listopada zeszłego roku zazwyczaj tylko jeden raz w miesiącu z racji tego, że stosuję też inne kwasy i muszę robić dłuższe przerwy. Podsumowując - polecam! Warto!


środa, 9 października 2013

Kilka nowości

W ostatnim czasie moje zbiory kosmetyczne zasiliło kilka nowości :-)



Jakoś na początku września Dezemka na swoim FB informowała o promocji w sklepie internetowym Skarby Syberii. Dużo kosmetyków miało niższe ceny, a przy zakupach powyżej 60 zł była darmowa wysyłka. Z racji tego, że jest jeszcze wiele rosyjskich kosmetyków, które chcę wypróbować szybko skusiłam się na zamówienie. Sugerując się recenzjami innych wybrałam cztery kosmetyki z Planeta Organica. Jestem w trakcie testów i moje wybory chyba były słuszne. Sam sklep trochę mnie rozczarował. Zamówiłam dostawę do Paczkomatu. Jestem przyzwyczajona do tego, że zazwyczaj po dwóch lub trzech dniach mogę odebrać paczką. Tym razem było inaczej. Zamówienie złożone 11 września dotarło do Paczkomatu dopiero wieczorem 18 września. Jednak darmowa wysyłka i dobre ceny wynagradzają ten czas oczekiwania. Mimo wszystko, polecam.



Uwielbienie do marki Pat & Rub powoli rośnie. We wrześniu i w październiku wiele gazet oferuje kupony rabatowe na weekendowe zakupy. O rabacie minus 20 % na FB doniosła Czarna Ines. Na dodatek ta zniżka łączyła się z obowiązującymi już promocjami. Tym sposobem złożyłam zamówienie na dwa scruby do ciała. Już kiedyś pisałam, że według mnie to najlepszy peeling do ciała [recenzja]. W brązowym woreczku są kosmetyki męskie, ale zwartości nie pokażę, bo to prezent gwiazdkowy.
 


A na koniec kilka nowości z Yves Rocher, które bardzo mnie cieszą!



Sezon maseczek w pełni :-)



czwartek, 15 sierpnia 2013

Szybki skok do Biedronki

Od wczoraj obowiązuje nowa gazetka kosmetyczna Nasz letni świat kosmetyków w Biedronce - KLIK. Nie planowałam w sumie żadnych zakupów, bo gazetka jakoś szczególnie mnie nie zainteresowała. Jednak niespodziewanie znalazłam się w Biedronce i jak już tam byłam to nie mogłam się oprzeć. W ogóle zauważyłam, że coraz mniej ciekawe te gazetki kosmetyczne... Szkoda.


Czasami łapię się na tym, że kupuję oczami. Dobrze wiem, że te kosmetyki do włosów Ultra Doux wcale nie są jakieś rewelacyjne, ale te opakowania są takie śliczne, że po prostu musiałam. Zarówno szampon, jak i odżywka kosztowały 5,99 zł.


 Za to szampony z Farmony są świetne i bardzo je polecam. Każdy za 5,99 zł, co jest całkiem dobrą ceną.


Przy poprzedniej gazetce kosmetycznej z czerwca nawet nie pokazywałam swoim zakupów ze względu na ich skromność.
Skusiłam się tylko na zestaw płynów do kąpieli z Original Source (10,99 zł) i płatki kosmetyczne Carea (5,15 zł).


Ostatnio znowu szczęście mi dopisało. W konkursie u Bazarek Kosmetyczny wygrałam serum z L'Oreal.


A w konkursie Kokardi wygrałam dwie maseczki z Organic Shop.
 

Będąc już przy maseczkach to ostatnio M. sprezentował mi dwie z Planet Spa od Avon :-)


niedziela, 24 lutego 2013

Kilka bubli #1

Rzadko kiedy trafiam na słabe kosmetyki. Po pierwsze prawie zawsze przed zakupem sprawdzam opinie o danym kosmetyku w Internecie. A po drugie kupuję zazwyczaj dość tanie kosmetyki od których nie oczekuję cudów. Jednak najbardziej bywam rozczarowana przede wszystkim brakiem żadnego działania. Bywa to bardzo frustrujące i denerwujące. Oto moje buble ;-)

Marion, Nature Therapy, Ocet z malin & koktajl owocowy, Spray regenerujący włosy

Opakowanie wygląda cudnie. No nie ukrywam, że ogromnie tęsknie za latem i taki optymistyczny malinowy design to miód na moje serce. Spray dość ładnie pachnie malinami, ale jest to zapach bardzo delikatny. Atomizer działa bez zarzutu i rozpyla sporą chmurę produktu. Mgiełka jest tak lekka, że aż chyba za bardzo ;-) Nie zauważyłam absolutnie żadnego wpływu na moje włosy. Zero różnicy! Nie pomaga w rozczesywaniu włosów, nie zmiękcza ich, nie nadaje blasku, nie wygładza. Nie liczyłam na właściwości regenerujące, bo jest to niemożliwe, chociaż producent obiecuje takie cuda na kijku... Ale kompletny brak jakichkolwiek efektów jest dla mnie niewybaczalny. Dla mnie to zwykła perfumowana woda nie warta około 8 złotych.


Rossmann, Wellness & Beauty, Olbad, Trawa cytrynowa i bambus

Olejek do kąpieli jest bardzo kiepski. Przede wszystkim niesamowicie niewydajny. Żeby piana faktycznie była pianą trzeba wlać sporą ilość kosmetyku. Początkowo zapach jest przyjemny, ale tak delikatny, że ekspresowo się ulatnia. Nie czuję tam trawy cytrynowej, więc może tak pachnie bambus? ;-) Także piana po chwili znika całkowicie... Nie zmiękcza wody. Nie odczułam żadnych właściwości pielęgnacyjnych. Zero natłuszczenia, a już o nawilżaniu nie ma mowy. Dziwny produkt...


Efektima, Maseczka przeciwzmarszczkowa, Błoto mineralne

Nie spojrzałam na skład przed zakupem i to był duży błąd. Myślałam, że to będzie glinka! I owszem jest, ale o tak dziwnej silikonowej konsystencji, że aż trudno nałożyć ją na twarz. Maseczka rozmazuje się, roluje i jest bardzo śliska w dotyku. Praktycznie nie wysycha. Po zmyciu jej nie zauważyłam absolutnie żadnego działania. Nie liczyłam na wiele, ale myślałam, że chociaż glinka zadziała oczyszczająco. Nic z tego. Nie ma szans przebicia spod silikonowej warstwy. Szkoda czasu...


Znacie te kosmetyki? Może Wam przypadły do gustu?

wtorek, 25 września 2012

Gerou, Herbal Conk Mask


Maseczki zamówiłam na eBay w ciemno. Jest to maseczka typu peel-off o niespotykanym czarnym kolorze, która głównie ma służyć do oczyszczania nosa. Ja nakładam ją na całą strefę T. Zapach jest dość delikatny. Po nałożeniu na skórę czuć lekkie mrowienie, a potem wraz z wysychaniem lekkie ściągnięcie skóry. Według producenta maseczka nadaje się do ściągnięcia po 15-20 minutach. Nie zgodzę się z tym. Maseczka nadaje się do ściągnięcia dopiero po około 30 minutach, bo wcześniej jest zbyt wilgotna. Trzyma dość mocno i odrywanie nie jest przyjemne. Powiedziałabym nawet, że boli w miejscach wrażliwych. Trochę wyciągniętych wągrów i wyrwane włoski! Efekty nie są spektakularne, dlatego nie będę kontynuować tej przygody. Raczej nie polecam.


Przed użyciem dobrze jest przemieszać maseczkę w saszetce, bo inaczej wyleci sama woda. Konysystecja jest dość rzadka.


Efekty...


Dla zainteresowanych skład ;-)


Oprócz maseczki u tego samego sprzedawcy zamówiłam też bibułki matujące.


Kosztowały grosze. Opakowanie jest tragiczne - złożony kartonik, który nie jest nigdzie sklejony. Nie mniej same bibułki są bardzo fajne. Skutecznie ściągają nadmiar sebum i zostawiają mat na twarzy.