Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półprodukty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półprodukty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 kwietnia 2013

Forever Young UK - nowość w mojej pielęgncji

Jakiś czas temu u Angel przeczytałam o kosmetykach Forever Young UK. Oficjalnym dystrybutorem w Polsce jest Taovital. Długo nie trwało, jak Smykusmyk napisała o 15 % rabacie! To już całkowicie poczułam się skuszona, no i zamówiłam :-)


Z racji tego, że miałam pewne problemy z moim zamówieniem musiała mi pomóc Pani Marzena z Taovital. Jeśli same jesteście zainteresowane tym rabatem to uprzedzę, że obowiązuje on od łącznej sumy zamówienia, oprócz kosztów wysyłki. Hasło zniżkowe SMYKUSMYK należy wpisać w miejsce Nazwa Firmy. Moja przesyłka przyszła bardzo szybko i była dobrze zabezpieczona. Koszty wysyłki są bardzo tanie. Generalnie obsługa na plus - miła i chętna do pomocy. Polecam ten sklep.


Bardzo lubię kosmetyki naturalne, chociaż nie mam jakiegoś hopla na punkcie ekologiczności. Regularnie stosuję kwasy i jestem już raczej zaprawiona w bojach. Zazwyczaj wszelkie mieszanki wykonuję sama, ale tym razem chciałam skorzystać z gotowych produktów. Wiem, że tym sposobem przepłacam, ale za wygodnictwo się płaci ;-) Jeśli nie kręci Was samodzielne kręcenie z półproduktów to te kosmetyki są idealne dla Was. Bardzo dobre składy i wszystko podane w higienicznej formie. Oczywiście za jakiś czas zdam Wam relację, jak się u mnie sprawdziły. Już trochę je stosuje i są delikatne. Myślę, że nawet początkującym nie powinna się stać żadna krzywda. A wiem, że wiele osób boi się tego typu kosmetyków. Wierzcie mi, że nie ma czego, a w kwasach jest moc, której nie da Wam zwykły krem z drogerii. Ale o kwasach szerzej napiszę kiedy indziej...

Co wrzuciłam do koszyka? 
Nazwy są podlinkowane, znajdziecie tam więcej informacji.

Na moje okropne cienie i worki zamówiłam serum pod oczy.


Na poszarzałą po zimie skórę zamówiłam serum z witaminą C. 


Na moje okropnie rozszerzone i zanieczyszczone pory zamówiłam tonik na bazie kwasu migdałowego oraz jabłkowego. 


Do złuszczania wybrałam zestaw do cery tłustej składający się z kwasu migdałowego i salicylowego.


Po kontakcie mailowym Pani Marzena była tak miła, że zaproponowała mi jeszcze gratis do mojego zamówienia.


Może ktoś już zna te kosmetyki? Wszelkie opinie mile widziane!

Udanego weekendu Wam życzę! Ja umyłam okno i tym samym wywołałam deszcz ;-)

niedziela, 10 lutego 2013

Algi morskie - spirulina

Spirulina - Spirulina Platensis  to zielono-niebieska mikroalga, posiadająca formę spirali. Jest najbardziej niezwykłą rośliną odżywczą, jaka została odkryta przez człowieka. Do dnia dzisiejszego nie znaleziono na naszym globie żadnego organizmu, żadnej rośliny, ani też żadnego środka kosmetycznego, który zawierałby tak bogatą kombinację naturalnych, łatwo przyswajalnych i bezpiecznych dla człowieka substancji odżywczych.

Spirulina działa na skórę jak serum,  które maksymalnie i natychmiast po kuracji poprawia ukrwienie, reguluje czynności gruczołów łojowych, poprawia koloryt skóry oraz jej wygląd, co zauważalne jest niemalże natychmiast. Przy tym pomaga regulować równowagę równowagę kwasowo – zasadową, dzięki czemu cera staje się elastyczna. Wzmacnia naczynia krwionośne, chroniąc je przed pękaniem.

Jest to cytat ze strony sklepu ZSK.
Zainteresowanych dalszym ciągiem zapraszam pod poniższe linki:


Spirulina to jest moja miłość od lat! Owszem, może odstraszać zielony kolor i odrażający zapach karmy dla rybek, ale warto się przemóc! Początkowo wcale nie byłam zachwycona, ponieważ po pierwszym użyciu pojawiło się zaczerwienie i podrażnienie. Jednak spróbowałam ponownie i z czasem doceniłam właściwości tych alg. Przede wszystkim są bardzo wydajne i już niewielka ilość wystarczy do zrobienia maseczki. Plusem jest także niska cena. Cena za 10 gram to około 3,50 zł (w zależności od miejsca zakupu), a wystarczy to na około siedem użyć. Na upartego wystarczyłoby na aż dziesięć ;-) Wystarczy taka mała ilość, ponieważ po wymieszaniu algi tak jakby delikatnie puchną i zwiększają swoją objętość. Algi zamawiam z różnych miejsc w sieci i niczym się nigdy nie różniły. Zazwyczaj rozrabiam je z wodą albo z hydrolatem. Można pokusić się o jogurt lub mleko, ale u mnie wywołuje to podrażnienie. Dlatego uważam, że nie ma co kombinować i najlepsza jest woda z kranu. Na twarzy po nałożeniu dają uczucie odświeżenia. A po spłukaniu dzieje się magia. Cera jest oczyszczona, miękka, gładka, nawilżona, odżywiona i promienna. Trzeba tylko pamiętać o tym, żeby nie pozwolić spirulinie zaschnąć na twarzy. Ja w trakcie zraszam buzię wodą termalną albo hydrolatem w sprayu. Trzymam zazwyczaj około 15-20 minut. Czas można tak naprawdę nieustannie wydłużać, jeśli tylko będziemy zapewniać wilgotność maseczki. Spirulina jest też idealna dla osób z cerą trądzikową. Jeśli moja skóra zaczyna szaleć to robię sobie taki maraton z algami i nakładam je codziennie przez kilka dni. Wszystko w ekspresowym tempie znika i goi się, a nowe zmiany już się nie pojawiają. Bardzo polecam! To chyba najbardziej ekonomiczna maseczka o wspaniałych właściwościach!


Potwór z bagien życzy miłej niedzieli :-)