Obserwatorzy

niedziela, 20 września 2015

Otwarcie NEW LOOK w Poznaniu!

Hej dziewczyny i chłopaki!

 Chciałabym Was serdecznie zaprosić na otwarcie pierwszego sklepu New Look w Poznaniu!


W dniu otwarcia czeka na Was mnóstwo atrakcji!


NAJWAŻNIEJSZE!
 Rabat 20 % na cały asortyment przez 3 dni od dnia otwarcia!
 Źródło: KLIK


W dniu otwarcia na pierwszych 100 klientów czekają upominki - gift bag!


 Przy zakupach za minimum 100 złotych - manicure gratis!


Wpadnij w czwartek na otwarcie! Całe wydarzenie zza konsoli umilać będzie DJ!
Czeka na Was moc atrakcji. Czas uzupełnić jesienną garderobę! ;)

Źródło: KLIK



poniedziałek, 7 września 2015

Nowe dodatki do domu

Właśnie sobie uświadomiłam, że dokładnie 7 września cztery lata temu opublikowałam pierwszy post na tym blogu. To niesamowite, że minęło już tyle czasu, a to miejsce w sieci nadal istnieje. Może właściwsze byłyby określenia - egzystuje, czy też dogorywa... Moja obecność w blogowym świecie jest niestety znikoma. Zawsze cechował mnie słomiany zapał do tego typu przedsięwzięć. Co ciekawe, nadal robię dużo zdjęć z myślą, że będą przeznaczone na bloga. Brakuje mi jednak czasu na ich edycję i przygotowanie całego wpisu. Dziękuję tym osobom, które nadal tutaj zaglądają i czekają na kolejny wpis. Nic nie obiecuję, bo kiepsko dotrzymuję słowa. W każdym razie miło, że jesteście. Dziękuję serdecznie! :-)


Nadal jestem w takiej fazie, że bardziej od kosmetyków kręcą mnie dodatki do domu. Dużo rzeczy wpada mi w oko, ale staram się to selekcjonować, żeby nie było tego aż nadto. Pepco odwiedzam średnio kilka razy w miesiącu. Warto, bo wtedy są duże szanse na wyłapanie nowości. Te obrazki w ostatnim czasie były dość popularnym zakupem wielu osób. Mam wrażenie, że nieustannie trwa moda na motywy związane z napisami po angielsku. Sama temu ulegam i bardzo mi się to podoba. Powyższy i poniższy obrazek kosztował 7,99 zł . Oba zostaną powieszone w pokoju, gdzie mam toaletkę.


Kolejny obrazek z efektem trójwymiarowych domków wydał mi się na tyle ciekawy i oryginalny, że musiałam go kupić. Kosztował 14,99 zł i jest utrzymany w szaro-białej tonacji. Idealnie pasuje na korytarz w mieszkaniu.


Jesień to czas świeczek, palenia wosków w kominku i lampionów. Właśnie te ostatnie dorwałam w sklepie Kik. Podoba mi się asortyment tego sklepu. Można tam trafić naprawdę oryginalne dodatki do domu. Lampiony są połączeniem szkła i metalowego wkładu z napisami. Można te dwa elementy rozdzielić i mieć po prostu zwykły szklany lampion. Wieczorem prezentują się pięknie i wygląda to bardzo nastrojowo - KLIK. Każdy kosztował 10,99 zł.


W kuchni mam sporą pustą ścianę, którą w przyszłości zamierzam jakoś zagospodarować. Coś już w głowie kiełkuje i chyba pójdę w kierunku takich drewnianych zawieszek z napisami. Na razie nie mam na to wizji i wszystko jest w fazie początkowej. Być może zmienię pomysł albo poszukam inspiracji. Biała deseczka została zakupiona w Kik.


Miętowa deseczka kupiona została już jakiś czas temu w Netto.


W lipcu wracając z wakacji nad morzem zahaczyłam o Biedronkę w obcym mieście. Akurat trafiłam na wyprzedaż kwiatów i było tam drzewko bonsai, na które długo już polowała. Początkowo kosztowało około 35 złotych, ale ostatecznie zostało przecenione na 15 złotych. Nie jest zbyt okazałe, ale sama doniczka jest już ozdobą. Na razie drzewko rośnie i ma się dobrze.


Na szóstą rocznicę związku nie dostałam kwiatków, a zestaw małej ogrodniczki - w kwiatki ;)


A na koniec informacja dnia! Od dzisiaj w Biedronce obowiązuje nowa gazetka - Domowe metamorfozy - KLIK. W ofercie dostępne są słynne lampki cotton balls. Od dawna miałam na nie ochotę. Miałam zamawiać je z Chin, ale ostatecznie cenowo wychodzi dość podobnie do tych z Biedronki. Mąż zdobył dla mnie aż dwie wersje kolorystyczne. Są bardzo ładne!


Plusem i zarazem minusem jest to, że są na baterie. Z jednej strony fajnie, bo można je powiesić w każdym miejscu bez dostępu do kontaktu. A z drugiej stronie przy długiej eksploatacji wydaje się to mało ekonomiczne. Zobaczymy jak to się sprawdzi w praktyce. Cena za jeden komplet to 34,99 zł. Macie już swoje kule dekoracyjne? :-)



poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Bielenda, Argan Bronzer, Arganowy koncentrat brązujący


Lato, lato wszędzie! :) Staram się jak najmniej korzystać z promieni słonecznych ze względu na przebarwienia skóry. Chętnie sięgam po słońce z tubki. Do opalania ciała serdecznie polecam kosmetyki marki Lirene [recenzja]. W tym temacie są niezawodne i sięgam po nie co roku w okresie letnim. Z kosmetykami opalającym do twarzy to zazwyczaj jest u mnie loteria. Ostatnio w drogerii Rossmann zainteresowała mnie stosunkowa nowość marki Bielenda (około 25 zł/15 ml).


Preparat jest w formie koncentratu. Producent kieruje go głównie dla posiadaczek szarej, zmęczonej i pozbawionej blasku skóry. Zapewnia, że kosmetyk szybko się wchłania dając satynowe wykończenie. Subtelnie poprawia koloryt cery, a efekt można stopniować w zależności od częstotliwości stosowania. Gwarantuje naturalny efekt skóry muśniętej słońcem.


Koncentrat brązujący znajduje się w szklanej butelce z pipetką. Taka forma aplikacji jest wygodna i przyjemna. Kosmetyk ma konsystencję dość rzadkiego olejku. Sugeruje się aplikować 2-3 krople produktu, jednak według mnie potrzeba znacznie więcej, jeśli chcemy dokładnie pokryć twarz i szyję. Używam go solo, ale można też mieszać z kremem. Przy mojej tłustej cerze efekt nawilżający jest całkowicie wystarczający. Z moim obserwacji wynika, że preparat nie wchłania się do końca i pozostawia tłustą warstwę na skórze. Dowodem na to jest też fakt, że przy kolejnym myciu twarzy piana zabarwia się na pomarańczowo, a na białym ręczniku również zostają delikatne plamy koloru. Mimo tego efekt brązujący na twarzy jest widoczny!


Opalenizna jest naturalna i subtelna. Efekt faktycznie można stopniować poprzez częstsze nakładanie. Nie odnotowałam żadnych plam, czy też zacieków. Skóra wygląda na lekko muśniętą słońcem w złotym kolorze. Naprawdę świetny efekt.


Produkt nie jest niestety bez wad. Pipeta jest stosunkowo krótko i na pewno będzie problem z aplikacją przy końcówce serum. Wadą jest też krótka data ważności, bo tylko 4 miesiące. Kosmetyk jest bardzo wydajny i raczej nie ma potrzeby codziennej aplikacji, więc ciężko będzie go całkowicie zużyć. W składzie znajdziemy składnik DHA, który jest typowy dla samoopalaczy. Znany wszystkim smrodek spalonego kurczaka nam nie grozi, ale da się wyczuć tę charakterystyczną woń.


W ogólnym rozrachunku koncentrat brązujący Bielendy sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Przyjemne użytkowanie i fajny efekt końcowy. Cena adekwatna do jakości. Warto spróbować! Tak mi się spodobało, że poszłam za ciosem i kupiłam jeszcze piankę brązującą do ciała. Zobaczymy jak się spisze! Ostatnio marka Bielenda pozytywnie zaskakuje. Oby tak dalej! :)


sobota, 1 sierpnia 2015

Moja toaletka


Witajcie! Postanowiłam się trochę pochwalić nowym wystrojem pokoju. Wreszcie mam swoje małe centrum dowodzenia z toaletką. Zawsze marzyłam o takim kąciku tylko dla siebie. Ten pokój od zawsze był mój, ale wcześniej głównie pełnił rolę sypialni i miejsca do nauki. Teraz to strefa relaksu i spędzania wolnego czasu. Moje małe babskie królestwo! :) Jeszcze nie jest idealnie. Kilku rzeczy jeszcze brakuje, coś chcę wymienić, coś dokupić. Będzie okazja, żeby za jakiś czas zrobić aktualizację tego wpisu. Wiecie jak to jest. Głowa pełna pomysłów, a w portfelu pustka! ;)


Początkowo chciałam kupić słynną już toaletkę HEMNES (KLIK). Jest bardzo ładna i stylowa. Nadal mi się podoba! Jednak uznałam, że nie do końca będzie pasować do naszego mieszkania. Staramy się, żeby wszystkie meble były proste w formie i w miarę nowoczesne. Dzięki temu możemy dość łatwo je przestawiać i dowolnie łączyć. Po wizycie w Ikea utwierdziłam się w przekonaniu, że lepszym wyborem będzie minimalistyczna toaletka MALM (KLIK).


Wchodząc do pokoju po lewej stronie stoi rattanowy fotel z Jysk (KLIK). Podobał mi się od dawna, ale odstraszała mnie cena. A ta jest bardzo zmienna i zależna od promocji. Cena standardowa również się waha i jednego dnia fotel potrafi być w cenie 319 zł, żeby jutro kosztować już 349 złotych! Nie wiem od czego to jest zależne, ale polecam obserwować stronę przez kilka dni i wyczekać odpowiedni moment. Ja za ten fotel zapłaciłam tylko 130 złotych! Niesamowite, prawda? :) Początkowo fotel był taki, jak na stronie, czyli rama była rattanowa, jednak nie odpowiadał mi taki kolor. Mąż pomalował go na biało farbą w sprayu. Wyszło bardzo dobrze. Nic się nie łuszczy, ani nie odpada, także jest ok. Sam fotel jest fajny i wygodny. Poducha jest miękka i siedzisko można regulować w zależności od tego, czy chce się siedzieć bardziej prosto, czy w pozycji leżącej. Jestem niesamowicie zadowolona z tego zakupu i bardzo Wam polecam ten fotel.


Obok fotela wisi półka ścienna LACK (KLIK). Jest dosyć masywna i przez to wydaje mi się solidna.
Wahałam się, czy ją kupować, ale to była dobra decyzja. Gdyby jej nie było, to by mi brakowało miejsca.


Toaletka MALM jest świetna i funkcjonalna, chociaż jak dla mnie blat mógłby być delikatnie szerszy. Szuflada jest bardzo pojemna i wszystkie moje kosmetyki do makijażu zmieściły się tam bez problemu. W zestawie jest szklany panel, który idealnie chroni blat przed pobrudzeniami, czy zarysowaniami. Krzesło planuję wymienić na inne, ale to za jakiś czas. Ten model to najtańszy z możliwych ADDE (KLIK). Muszę przyznać, że nawet jest wygodne i wytrzymałe, bo zdarza mi się na nim stać.


Komoda ALEX (KLIK) jest idealna do przechowywania wszystkich kobiecych skarbów. Bardzo pojemna!
Jak tylko lepiej zorganizuję wnętrze szuflad to pokażę co tam trzymam ciekawego! ;)


 Lampkę kupiłam już jakiś czas temu w Pepco. Musiałam na nią zapolować, ale udało się! ;)


Lustro, które lustrem nie było! ;) No tak, niestety takiego lustra kupić w Ikea nie można. Trzeba kombinować. Biała rama jest po prostu ramką na zdjęcie UNG DRILL (KLIK). Lustro o takim kształcie występuje tylko w kolorze czarnym UNG DRILL (KLIK). Mąż kupił mi obie te rzeczy i po prostu lustro zostało włożone do białej ramy.


To małe lusterko dwustronne kupiłam kiedyś w Biedronce. Jest solidne i świetnie się sprawdza przy wykonywaniu makijażu.


 Często dostaję zapytania odnoście tej mini komódki na biżuterię. Kupiłam ją dwa lata temu na Allegro.
Kosztowała mało, bo jest trochę gorszej jakości, ale sprawdza się dobrze. Drzewko bonsai kupiłam w Biedronce.


 Moje okno na świat! ;) Polecam rolety typu dzień/noc. Świetny bajer. 
Kupiłam je w Bricomarche, ale zdecydowanie lepszej jakości są w Obi (mam w innych pokojach, stąd możliwość porównania).


Jak Wam się podoba mój kącik? Czy też macie takie miejsce dla siebie?
Jeśli robiłyście wpis na temat swojej toaletki - zostawcie link w komentarzu! Chętnie popatrzę! :)


P.S. Druga część pokoju to po prostu garderoba!



wtorek, 30 czerwca 2015

Moc kosmetyków na lato, czyli nowa gazetka z Biedronki!

Nowa gazetka Moc kosmetyków na lato pojawiła się idealnym momencie! Akurat skończyło mi się kilka produktów, więc czas na nowe. Ostatnio rzadko eksperymentuję i sięgam po sprawdzone kosmetyki. Tak też jest tym razem. Link do gazetki: KLIK


Garnier, Płyn micelarny 3 w 1 [recenzja]

Z tym płynem micelarnym chyba każdy miał już kontakt. Do mojej łazienki trafił ponad rok temu i od tego czasu wracam do niego dość regularnie. Oceniłam go na mocną czwórkę z plusem. Jest dobry i sprawdza się przy codziennym demakijażu. Niewątpliwą zaletą jest stosunek pojemności do ceny. Za 400 ml zapłaciłam 12,49 zł, co czyni go bardzo opłacalnym. Jeśli jeszcze ktoś nie zna tego produktu to warto wypróbować. W razie rozczarowania można zużyć jako tonik. Polecam! :-)


Lirene, Peeling enzymatyczny 

Ten peeling kupiłam pierwszy raz przypadkiem ponad dwa lata temu. Wpisał się na stałe do mojej kosmetyczki. Jestem zwolenniczką zdzieraków. Lubię jak peeling ma moc, więc sama jestem zaskoczona faktem, że zostałam fanką peelingu enzymatycznego! Ale jest świetny! Gęsty, skoncentrowany i niesamowicie wydajny. Złuszcza, oczyszcza i na długo pozostawia odświeżoną skórę. Na dodatek świetnie pachnie, więc stosowanie go to prawdziwy relaks. Polecam! Cena 9,89 zł/75 ml.


Garnier, Żel do twarzy odblokowujący pory

W okresie letnim stawiam na porządne oczyszczanie skóry twarzy. Upał, kurz i nadmierne wytwarzanie sebum sprawiają, że trudno o uczucie czystości. Ale z tym żelem jest to możliwe. Działanie oczyszczające tego żelu jest bardzo mocne, dlatego polecam go wyłącznie posiadaczkom skóry tłustej lub mieszanej. Przez swoje właściwości antybakteryjne działa delikatnie osuszająco i zapobiega tworzeniu się niedoskonałości. Pozostawia skórę świeżą i czystą na długi czas. Cena 9,99 zł/200 ml.


Fa, Żel pod prysznic

Marka Fa to trochę taki powrót do przeszłości. Kiedyś oznaka luksusu, teraz kosmetyki trochę zapomniane. Ja jednak z sentymentu lubię wracać do tych żeli pod prysznic. Konsystencja żeli jest gęsta i dzięki temu są wydajne. Największym atutem są soczyste owocowe zapachy, które idealnie sprawdzą się latem. Dobrze się pienią i nie wysuszają skóry. Cena 4,89/250 ml.


 No i standardowo już płatki kosmetyczne Carea w trójpaku za 5,99 zł, więc opłacalnie!


A Wy się na coś skusiłyście? :)