Obserwatorzy

niedziela, 8 września 2013

Nowy kominek i woski Yankee Candle


W tym roku postanowiłam kupić sobie nowy kominek do wosków. To już mój trzeci. Pierwszy niestety uległ destrukcji, a szkoda, bo był klasyczny i elegancki. Drugi jest dość zabawny i służy mi do dzisiaj. Ale tym razem miałam ochotę na prosty biały kominek bez żadnych ozdób. Skusiłam się na zamówienie z Goodies. Sklep mogę jak najbardziej polecić. Paczka była dobrze zabezpieczona, a obsługa szybka. Składając swoje pierwsze zamówienie skorzystałam z kodu rabatowego na -10 %.


Kominek Yankee Candle jest dokładnie taki, jak sobie wyobrażałam. Prosty i elegancki, ale bardzo solidnie wykonany. Podoba mi się fakt, że w miseczce mieści się cała tarta i nie będę musiała jej łamać. Mam nadzieje, że będzie mi długo służył.


Dla siebie zamówiłam trzy woski zapachowe Yankee Candle
Skusiły mnie jesienne nowości. Wybrałam Lake Sunset oraz November Rain
Dorzuciłam jeszcze słynny już Fluffy Towels.


Przy pierwszym zamówieniu dostałam kod zniżkowy dla kolejne zakupy. Teraz czekam na zimowe nowości!
Miło, że do każdego zamówionego wosku dodano jeden podgrzewacz. Tak niewiele potrzeba, żebym była zadowolona :-)

sobota, 7 września 2013

Pożegnanie lata ;-)


W kwestii kolorów lakierów do paznokci jestem sztywniarą. Najlepiej się czuję w jasnych odcieniach nude, beżach, brązach oraz we wszelkich czerwieniach, koralach i różach. Rzadko kiedy sięgam po inne kolory. Dziwnie się czuję z kolorowymi paznokciami, bo mam wrażenie, że wtedy nie pasują do moich ubrań. Jednak okres letni rządzi się trochę innymi prawami ;-)


Multi Dimension XXXL Shine z Essence o nazwie Fall for me ma już ponad trzy lata, ale nadal jego konsystencja jest zadziwiająco dobra. Sam lakier jest dość łatwy w obsłudze. Dwie cienie warstwy dają pełne krycie. Maluszek obok to lakier z Virtual. Niestety, te lakiery nie mają ani nazw kolorów, ani numerów. A szkoda, bo jakościowo są bardzo dobre. Ładnie się rozprowadzają, szybko schną i są trwałe. Za połysk obu lakierów odpowiada Seche Vite, którego bardzo mocno polecam :-)


Jak Wam się podoba takie połączenie? :-)


Miłego weekendu!

czwartek, 5 września 2013

L'OREAL, VOLUME MILLION LASHES EXCESS NOIR



L'OREAL, VOLUME MILLION LASHES EXCESS NOIR


Objętość bez umiaru. Czerń bez umiaru.  Rzęsy którym nie można się oprzeć.

Odkryj najnowszą maskarę Volume Million Lashes Excess Noir, która łączy zniewalającą głębie czerni z:

Legendarnym efektem miliona rzęs
Wyjątkowym podkreśleniem spojrzenia
Objętością bez umiaru
 
Zniewalająca głębia czerni dzięki pigmentom „neo-black”.

- INTENSYWNA CZERŃ
Dla najbardziej wyrazistego spojrzenia
- ELEKTRYZUJĄCA OBJĘTOŚĆ
Legendarna szczoteczka dla efektu miliona rzęs
- PRECYZYJNIE ROZDZIELONE RZĘSY
 Optymalna doza tuszu


Ten tusz do rzęs przyciąga wzrok już samym opakowaniem. Niezwykle ładne i eleganckie. Jednak nie szaty są tu najważniejsze, a zawartość. Szczoteczka jest dosyć duża, silikonowa i odpowiednio wyprofilowana. W początkowym okresie używania byłam nawet lekko zawiedziona. Aplikator nabierał sporą ilość tuszu, który na dodatek był bardzo mokry. Efektem tego były głównie grudki i posklejane rzęsy. Trzeba nabrać wprawy w stosowaniu tego tuszu ze względu na dość sporych rozmiarów szczoteczkę. Bardzo wygodnie wyczesuję się nią górne rzęsy, ale przy dolnych łatwo o ubrudzenie. Jednak większość dobrych tuszy dojrzewa z czasem. I tak też było w tym przypadku. Im tusz jest starszy, tym uzyskany efekt jest coraz lepszy. Przede wszystkim czerń jest faktycznie głęboka i intensywna. Tusz gwarantuje bardzo dobre wydłużanie rzęs oraz ich uniesienie i pogrubienie. W dość mocny sposób podkreśla oko i to mi się bardzo podoba. Efekt jest bardzo trwały. Od samego rana do późnego wieczora rzęsy cały czas wyglądają rewelacyjne. Minusem jest fakt, że maskara w ciągu dnia lubi się lekko osypywać i jest to trochę uciążliwe, ale nie wpływa to na wygląd rzęs. Moim zdaniem jest to dobry i porządny tusz.


Efekty na oku w pierwszym tygodniu używania.


Efekty na oku w trzecim tygodniu używania.


Efekty na oku w piątym tygodniu używania.


Cena tuszu waha się od około 35 zł (promocja) do maksymalnie 60 zł. Przyznam, że jest to dość wysoka kwota. Według mnie warto się skusić na ten tusz wyłącznie w cenie promocyjnej. Efekt może bardzo pozytywnie zaskoczyć, ale nie jest to ideał wart jakichś większych pieniędzy. Ja jestem zadowolona i ten tusz towarzyszy mi codziennie od ponad miesiąca czasu :-)

poniedziałek, 2 września 2013

Opalanie z Lirene


Lirene, Body Arabica, Balsam brązująco-ujędrniający

To mój ulubiony balsam brązujący od lat. Ma bardzo lekką konsystencje, łatwo się aplikuje oraz szybko wchłania. Pachnie kawą i dzięki temu smrodek typowy dla produktów brązujących jest praktycznie niewyczuwalny. Kolor opalenizny nie jest żółty. Jest to ładny i ciepły odcień w kierunku złotego. Skóra wygląda zdecydowanie lepiej i zdrowiej. Intensywność opalenizny można stopniować, chociaż już po jednym zastosowaniu efekt jest widoczny. Nie pozostawia żadnych smug, zacieków czy plam. Schodzi w sposób równomierny i praktycznie niezauważalny. Nie ujędrnia skóry, ale nawet na to nie liczyłam. Ważne, że jej dodatkowo nie przesusza, a wręcz nawilża. Gorąco polecam wersję dla ciemnej karnacji. To naprawdę świetny balsam!


Przed i po - jedna warstwa.




Lirene, Dermoprogram, Samoopalający mus nawilżający

Bardzo dobry samoopalacz. Nadużyciem jest jednak określenie konsystencji słowem mus, gdyż jest to wodnista pianka. Mimo wszystko produkt można szybko i równomiernie zaaplikować, dzięki właśnie tej lekkiej formule. Ogromny plusem jest śliczny zapach, który umila stosowanie. Jednak cudów nie ma i po kilku godzinach uwalnia się charakterystyczny smrodek. Produkt szybko się wchłania, a kolor jest jednolity i nie ma nic wspólnego z pomarańczem. Opalenizna utrzymuje się bardzo długo, schodzi w sposób równomierny. Efekt można stopniować. Samoopalacz nadaje się także do twarzy. Nie podrażnia, ani nie zapycha porów. Opakowanie nie jest najwygodniejsze, ponieważ lubi się wyślizgiwać z dłoni. Jest to porządny samoopalacz.


Przed i po - jedna warstwa.


Bardzo lubię produkty brązujące. Istotne, żeby pamiętać o regularnym peelingu całego ciała i odpowiednim nawilżaniu. Wtedy nie ma problemów z nierównościami, plamami i zaciekami. Chociaż ostatnio przekonałam się o tym, że nawet dobrze przygotowana skóra może być niewystarczająca i jak coś jest bublem to nim po prostu jest. Zawiodłam się na pewnym produkcie, ale o tym poczytacie niedługo w bublach... Nie zrażam się i wracam do tych sprawdzonych produktów z Lirene.

piątek, 30 sierpnia 2013

Uzupełnienie zapasów kosmetycznych

Zakupy zrobiłam już jakiś czas temu, ale tak się złożyło, że wcześniej nie miałam sposobności, żeby Wam je pokazać.


W drogerii Rossmann skusiłam się na dwa płyny do kąpieli z Isany (4,99 zł). Wybrałam zapach Jabłko i Wanilia oraz płyn do kąpieli na dobranoc Czas Marzeń. Ten drugi bardzo przypadł mi do gustu. Już sama szata graficzna jest przyjemna dla oka, a zapach bardzo relaksujący. Do tej pory często kupowałam płyn o zapachu Mleko i Miód i również go polecam [recenzja].


Wzięłam także zapas ulubionego mydła w płynie Isana (2,99 zł) o zapachu Mango i Pomarańcza [recenzja].
Oraz wielokrotnie już sprawdzony żel do golenia Isana (6,99 zł) o zapachu Brzoskwinia [recenzja].


Często do szybkich przepierek ręcznych używam zwykłego mydła w kostce. 
Nivea (1,19 zł) skusiła mnie barwnymi opakowaniami i ciekawymi zapachami.


Francuska marka Mixa jest już na naszym polskim rynku od jakiegoś czasu, ale ja dopiero teraz zdecydowałam się na szampon micelarny dla dzieci (8,79 zł). Kupiłam także sprawdzony już płyn do płukania ust Colgate Plax Whitening (9,99 zł).


Poszukiwania idealnych płatków kosmetycznych trwają. Tym razem padło na Lilibe (2,69 zł).


Do płukania włosów kupiłam ekologiczny ocet jabłkowy (6,99 zł).


Odwiedziłam także drogerię Natura. Peeling z Farmony (10,99 zł) przyciągnął mój wzrok swoim bajecznym opakowaniem. Kupiłam także dezodoranty Acerin Woman Fresh (6,49 zł) do stóp. Pamiętałam, że kiedyś Zoila je polecała - KLIK. Sama testowałam inny rodzaj i też byłam zadowolona [recenzja]. Do koszyka wpadł także ulubiony lakier do włosów z Nivea (9,46 zł).


W poprzednim miesiącu zrobiłam małe zamówienie ze sklepu Kokardi. Mam teraz zapas mojej ulubionej drożdżowej maseczki do włosów Receptury Babuszki Agafii [recenzja] oraz skusiło mnie słynne już serum do twarzy, które ma mnie odmłodzić ;-)


W Kauflandzie zaopatrzyłam się w najtańsze (mniej, niż 3 zł!) i najlepsze pasty do zębów bez fluoru w składzie. Polecam!


Okres wakacyjny upływa mi pod znakiem Dr Irena Eris :-) 
Tak jak wiele innych blogerek i ja otrzymałam niesamowitą ilość paczek z kosmetykami. Serdecznie dziękuję! 
A Wam powiem, że odkryłam już kilka perełek wartych uwagi!


 Również marka Dove postanowiła mnie rozpieścić swoimi kosmetykami :-)


A na koniec nowy tusz od Rimmel :-)


Ufff, to by było na tyle z moich nowości :-)